Plener

Tydzień temu wróciłem z Karkonoszy. Pogoda była bardzo zmienna więc taka jaką lubię najbardziej. A wszystko zaczęło się od powrotu z Pienin w październiku. Kiedy opublikowałem wpis na temat jesiennego wypadu ktoś rzucił w komentarzu hasło żeby zorganizować taki wspólny wyjazd. Mi nie trzeba dwa razy powtarzać więc od razu założyłem grupę wyjazdową i zacząłem planować. Po wspólnych konsultacjach wybraliśmy termin w pierwszej połowie grudnia. Im bliżej wyjazdu tym prognozy pogody były coraz gorsze. W końcu odwołałem wyjazd i przełożyłem go na styczeń. To była dobra decyzja. W grudniu przez cały weekend wiał bardzo silny wiatr i nie było nic widać. W styczniu ostatecznie pojechaliśmy w osiem osób. Osiem bardzo różnych ale wesołych osób. Zaczęliśmy od wejścia na Szrenicę ponieważ wiatr unieruchomił górny wyciąg kolejki. W drodze powrotnej także na piechotę 🙂 . Pierwszy dzień zapowiadał się raczej integracyjny i taki też był. Wschód odpuściliśmy bo prognozy nie dawały nawet cienia szansy na to, że coś zobaczymy. Po śniadaniu poszliśmy jednak na spacer do Śnieżnych Kotłów.

Wtedy zaczęła się zmieniać pogoda i co chwilę wyglądało słońce na moment by po chwili zasłonić wszystko chmurami.

jak zawsze wesoła ekipa

Stojąc 50m od wieży przekaźnikowej staliśmy we czterech z aparatami i co parę sekund było widać raz wieżę raz chmury.

nieśmiałe oznaki zimy na tyczkach

na łańcuchach także zima powoli się pokazuje

W drodze powrotnej wpadliśmy jeszcze na piwko do czeskiego schroniska.

Gdy już dotarliśmy do naszego schroniska zaczęło się przecierać. Był moment na robienie zdjęć o złotej godzinie. Zrobiłem parę zdjęć i popędziłem na górę do pokoju po statyw.

Niestety gdy wróciłem i wszystko ustawiłem nie było już nic widać. Tego dnia wyskoczyłem jeszcze na chwilę przed schronisko zrobić parę zdjęć w świetle księżyca.

po prawej Orion, a w dole Jelenia Góra

Następnego dnia mieliśmy iść na wschód pod Śnieżne kotły, ale z powodu silnego wiatru odpuściliśmy i zostaliśmy pod schroniskiem. Na miejscu też mieliśmy świetne warunki.

część ekipy przed wschodem

powoli zachodzący księżyc o świcie

 

 

po wschodzie jeszcze podszedłem do Twrożnika aby zrobić to zdjęcie schroniska

Cały wyjazd był przede wszystkim w połowie luźnym spotkaniem znajomych, a w drugiej połowie owocny w zdjęcia. Jeśli mógłbym sobie życzyć jakiejś pogody na następne wyjazdy to życzyłbym sobie równie zmiennej pogody jak na tym wyjeździe. Za wspólny wyjazd dziękuję Kasi, Joli, Kasi, Adamowi, Czarkowi, Sylwkowi i Tomkowi.

4 komentarze

  1. Hello would you mind letting me know which webhost you’re
    utilizing? I’ve loaded your blog in 3 different browsers and I must say this blog loads
    a lot quicker then most. Can you suggest a good web
    hosting provider at a fair price? Kudos, I appreciate
    it!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Opublikuj komentarz