Plener

Trochę spóźniona relacja z pleneru z Michałem Sośnickim oraz liczną i jak zawsze wesołą ekipą plenerową w Karkonoszach.

Na plener tym razem udało mi się namówić kolegę z pracy Sylwestra, więc już wiedziałem że nie będę jechał sam. Jak się w końcu okazało to udało nam się jeszcze umówić na transport Cezarym, a docelowo jechaliśmy pełnym wesołym samochodem z Moniką i Kingą.

Na miejsce jechaliśmy pełni nadziei na dobrą pogodę. Po przyjeździe do Szklarskiej Poręby zastaliśmy jednak same chmury, a w miarę wjeżdżania na górę kolejką do schroniska widoczność spadała z każdym metrem. Na górze widoczność była na 10-20m i na zachód słońca nie było po co iść. Zostaliśmy w schronisku Szrenica na zajęciach teoretycznych.

w oczekiwaniu na wschód słońca przy Śnieżnych Kotłach
tak wyglądały słupki wyznaczające szlak

Następnego dnia rano o 4:00 wyszliśmy do Śnieżnych Kotłów na wschód słońca. Po drodze nie wiele było widać lecz pełni nadziei na rozpogodzenie szliśmy dzielnie całą grupą. Wschodu nie było widać więc trochę zrezygnowani wracaliśmy do schroniska. Po drodze jednak zaczęło wyglądać nieśmiało słoneczko i to była jedyna chwila w całym plenerze kiedy je zobaczyliśmy. Momentalnie wszyscy wyciągnęli aparaty i zaczęli biegać wszędzie i łapać momenty lepszego światła.

trochę kolorków po wschodzie
Michał
Sylwester
Szklarska Poręba

 Mimo nie udanego wschodu wróciliśmy jednak szczęśliwi do schroniska z aparatami pełnymi zdjęć.

Twarożnik i w oddali schronisko Szrenica
Schronisko Szrenica
wieża telewizyjna

podobno biegli jakiś maraton na Śnieżkę

Po krótkim odpoczynku wyruszyliśmy znowu w teren z nadzieją na udany zachód słońca. Po obiedzie w schronisku Labska Bouda wyruszyliśmy w dalszą drogę. Przed samym zachodem zaczęło się lekko przecierać lecz trwało to jedną minutę i kto zdążył złapać tą chwilę to miał jakieś kolory. Po nie udanym zachodzie wróciliśmy do schroniska na noc.

Labska Bouda
Cezary
Zuzia i Ania
Ania i Marzena

zachód słońca jaki był każdy widzi 🙂

Następnego dnia na wschód wyruszyła połowa grupy. Znów poszliśmy do Śnieżnych Kotłów i po drodze zaczęło się przecierać. Podziwialiśmy przez chwilę nawet księżyc i gwiazdy, jednak po chwili chmury zasłoniły wszystko i już nic więcej tego poranka nie zobaczyliśmy.

Plener zakończyliśmy w małej kawiarence na dole przy pysznych ciastkach. Wypad w Karkonosze nie był może udany pod względem fotograficznym ( po raz pierwszy z Michałem ), ale napewno miło spędziliśmy czas w wesołym towarzystwie.

fot. Mariusz

4 komentarze

  1. I was curious if you ever considered changing the structure
    of your blog? Its very well written; I love
    what youve got to say. But maybe you could a little more in the way of content so people could connect with it better.

    Youve got an awful lot of text for only having one or 2 images.

    Maybe you could space it out better?

  2. I was more than happy to find this site. I wanted to thank you for your time just for this wonderful
    read!! I definitely appreciated every little bit of it
    and i also have you saved to fav to check out new information on your blog.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Opublikuj komentarz